Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Frieda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Frieda. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 maja 2012

Maska John Frieda - Full Repair

http://www.milionkobiet.pl/uroda/twoje-wlosy-odzyskaja-swoj-urok,7966,1,a.html
hahaha magia photoshopa + efekt dobrej stylizacji :DD

Maskę stosowałam regularnie od 20 kwietnia, także myślę że mogę już o niej co nieco wam napisać :)

Opis producenta

Ożywi zniszczone stylizacją włosy dzięki intensywnej odżywce Full Repair™. Wspomaga ona odbudowę włosów dzięki zawartości lekkiego olejku Inca Inchi, który wnika w głąb, poprawiając wygląd włosów, przywracając im gładkość i jednocześnie chroniąc je przed zniszczeniem.

Opakowanie

Jak za tą cenę to opakowanie jest bardzo, bardzo małe (150ml) . Jest również bardzo wąskie i podczas nakładania jej na początku pod prysznicem miałam  nie małe komplikacje z wydobyciem jej, ale potem szło już gładko ;)

Zapach

Dla mnie nie jest za przyjemny. Mój nos wyczuwa w niej sporo chemii, w dodatku ten intensywny zapach ulatnia się wszędzie podczas noszenia turbaniku na głowie. Niestety dosyć długo czuć go na włosach po spłukaniu :(

Konsystencja

Strasznie lejąca, wodnista w dodatku mało wydajna. Po używaniu jej niepełny miesiąc zostało mi jej jeszcze na max cztery użycia.

Działanie

Jak najbardziej na plus chociaż rewelacji, szału i okrzyków jak w reklamie Head&Shoulders nie ma ;) Maskę nakładałam raz lub dwa razy w tygodniu, na około 30-40 minut pod folią i ręcznikiem + czasami podgrzewałam turban suszarka :) Włosy po jej użyciu są idealnie nawilżone (zauważyłam to szczególnie na końcówkach), miękkie, gładkie i przyjemne w dotyku. Bardzo łatwo po jej użyciu rozczesać włosy, a po wyschnięciu wyglądają o niebo lepiej. Działa prawie jak silna maseczka nawilżająca, poprawia kondycję włosów, jednocześnie nie obciąża ich i nie powoduje szybszego ich przetłuszczania się. Niestety, ta maseczka to tylko krótkotrwała pomoc, nie poradzi sobie z poważnie zniszczonymi włosami...

Skład

Aqua, Glycerin (utrzymuje wilgoć, wygładza), Ceratyl Alcohol (emolient, wygładzacz i zmiękczacz), Dimethicone (silikon nierozpuszczalny w wodzie, łatwo usuwany za pomoca łągodnych szamponów), Behenamidopropy dimethylamine, Trisiloxane (emollient), Cetyl esters (emolient), Stearyl alcohol (zmiękcza, dodatkowo ma właściwości natłuszczające), Lactic acid (kwas mlekowy ma właściwości odżywcze i zatrzymujące wodę), Parfum (zapach), Propylene glycol (rozpuszczalniki, glikol zalicza się też do nawilżaczy), diazolidinyl urea (konserwant), Queternium-91, Cetrimonium methosulfate (antystatyk), Glycine, Plukenetia volubilis seed oil (olej sacha inchi - olej z nasion amazońskich orzechów Sacha Inchi zawiera największe stężenie nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega 3, 6, 9. Odbudowuje ochronny płaszcz hydrolipidowy skóry. Przyspiesza jej gojenie), Malic acid (kwas jabłkowy, przeciwutleniacz), Stearoxpropyl dimethylamine (syntetyczny związek powierzchniowo czynny, dodawany w celu nadania puszystości włosom), C14-28 Isoalkyl acid (odżywia włosy), Tocopherol (przeciwutleniający/odżywiający skórę), Iodopropynyl Butylcarbamate (konserwant), C14-28 alkyl acid (odzywia włosy), Hexyl cinnamal (chemiczny zapach jaśminu), Limonene (Imituje zapach skórki cytrynowej)

Przepisywałam go i rozpracowywałam sama ponieważ nie mogłam nigdzie znaleźć 'gotowca', także za wszystkie błędy przepraszam :D

Cena i dostępność

Ja maskę otrzymałam w prezencie od mamy, upolowała ją na promocjach za całe 3£ w drogerii Boots.
W Polsce można ją znaleźć m.in w Rossmanie, Sephorze i wielu innych drogeriach, ogólnie rzecz biorąc z dostępnością problemu nie ma :) Cena w Polsce jest dość wysoka, kosztuje około 39zł.

Podsumowanie

Mam mieszane odczucia co do tej maski, straaasznie odrzuca mnie jej zapach i wydajność, ale za to efekty zachęcają. Nie wiem czy znajdzie się u mnie ponownie jak już wyczerpię to opakowanie, raczej po testuję nowości :)

Używałyście kiedyś produktów John Frieda? Jak się u was spisywały? Piszcie w komentarzach :)

środa, 2 maja 2012

Wczorajsze zakupy + gifty z anglii (dużo zdjęć)

Ale wczoraj było gorąco! W Kielcach aż 31 stopni i w pewnym momencie było, nie miałam w ogóle ochoty siedzieć w domu i miałam wielką chęć jechać się poopalać nad wodę ale niestety ból brzucha zrobił swoje i zniszczył moje piękne plany :/ Ale za to zrobiłam listę osób które wzięły udział w rozdaniu, sprawdzałam każdy szczegół, banner, notkę czy tam blogrolla, kilku osobom odjęłam losy ponieważ napisały że dodały a wcale tak nie było... Ale powracając do tematu: w dzisiejszym poście pochwale się jakie dwa cacka udało mi się w poniedziałek zakupić i pokaże dawno już obiecane gifty jakie dostałam od mamy - niektóre polecane przez was produkty w komentarzach także się znalazły, niestety bardzo chwalonych przez was kosmetyków ręcznie robiony z Lush nie udało się zdobyć :( 

Wybierając się na zakupy miałam już w głowie listę rzeczy które "muszę" kupić, i postanowiłam że najpierw zajdę do Sephory a potem do Douglasa i porównam ceny a następnie kupię tam gdzie się bardziej opłaca ;) W Sephorze miła Pani ekspedientka pokazała gdzie znajdę perfumy Escada i poinformowała mnie o promocji: "przy zakupie perfum 50ml obojętnie z której serii mam do wyboru pełnowymiarowy żel pod prysznic albo balsam do ciała z tej serii" , oczywiście bardzo się na to napaliłam ale poszłam zobaczyć co oferuje Douglas no i jako że puder double wear był tańszy to wzięłam tylko jego i wróciłam do Sephory po perfumy plus obiecany gratis,  przy kasie ta sama Pani która poinformowała mnie o promocji powiedziała że oferta obowiązuje tylko przy zapachu Taj Sunset, który nie jest dostępny i prawdopodobnie już nie będzie - wtf? Wkurzyłam się co nie miara ale perfumy były już nabite na kasę to zapłaciłam i wyszłam. Będę miała chyba teraz uraz do Sephory i w najbliższym czasie raczej tam nie zajdę.

Poniedziałkowe zakupy:

Przy perfumach doczepiony jest charms w kształcie okularów przeciwsłonecznych i gumka do włosów z kokardką, której aż szkoda mi odczepiać bo według mnie buteleczka ślicznie się z nią prezentuje :D

Escada Rockin Rio vs Sunset Heat -która jest już niedostępna w sprzedaży, ale moim zdaniem pachną bardzo podobnie a nawet mogę stwierdzić że tak samo :)

Zakupiłam również puder Double Wear, już od dawna chodził mi po głowie odkąd dostałam do przetestowania kilka próbek - jest to najlepszy puder jaki kiedykolwiek miałam, a w dodatku bardzo wydajny.

Rockin Rio  + Double Wear + Próbki jakie dostałam :D

A teraz prezenty z anglii:


No i standardowo dużo słodyczy :D
 
Już niedługo będą się pojawiać recenzję każdego z kosmetyków wyżej przedstawionych :)

P.S. Bardzo was proszę o 'lajkowanie' mojego bannera konkursowego na fb jeśli wam się spodoba: 
http://www.facebook.com/photo.php?fbid=351736054886149&set=a.339021202824301.79358.319334098126345&type=3&theater

Łączna liczba wyświetleń